Na podwórku świeci słońce, kwitną kwiaty, jest bardzo przyjemnie. Jednak coś mnie gryzie od środka. To jakby aromat zglinizny poczuć w bukiecie świeżego bzu. Coś jest nie tak. Nie wiem co. Powtarza się ten sam scenariusz, to samo po południe, jakby ze snu.
Rozmawiałam z panią J. Powiedziałam jej o Grupie A, choć trzęsłam się okropnie ze strachu.
Patrzyła na mnie łagodnie, ze zrozumieniem, mogę jej ufać, a to daje mi siłę, by góry przenosić.
Jest mi tak lekko! Już nie chowam w sobie ciężaru.
Trapi mnie tylko jedno. B. się ode mnie odsuwa. Nie gadamy już jak przedtem, nie śmiejemy się.
Nawet nie pamiętam byśmy wyszły gdzieś ostatnio tylko we dwie.
Pewnie przesadzam, mam nerwicę natręctw, ale myślę, że coś jest nie tak. Nie wiem co.
Chcę jej pomóc, ale nie umiem.
Porozmawiaj z B. szczerze, powiedz jej co czujesz.
OdpowiedzUsuńRozmowa daje wiele...
:)